IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Apartament 114

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Psycholog kliniczny


Liczba postów : 28

Join date : 21/09/2016

Skąd : Limbo


PisanieTemat: Apartament 114   Pią Wrz 30, 2016 2:52 pm


    Ulokowane w jednym z apartamentowców na Złotej Ulicy. Jak się można spodziewać lokum, w którym rezyduje Kavanagh, jest schludne, zadbane i przestronne. Nie ma tu miejsca na jakieś niepotrzebne szpargały. Czysty minimalizm, ściany utrzymane w bieli i szarości, meble pod kolor. W skład mieszkania wchodzą trzy pomieszczenia: pokój dzienny połączony z aneksem kuchennym, sypialnia i łazienka. W tym pierwszym obok kolekcji płyt uwagę przyciąga telewizor plazmowy i konsola (z niektórych nawyków nie da się zrezygnować). [opis się sukcesywnie tworzy, ciąg dalszy nastąpi]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Psycholog kliniczny


Liczba postów : 28

Join date : 21/09/2016

Skąd : Limbo


PisanieTemat: Re: Apartament 114   Nie Paź 02, 2016 8:25 pm

Kavanagh miał dziś wolne. Teoretycznie mógł robić, co dusza zapragnie, praktycznie nie miał na ten dzień większego pomysłu. Wypełznął z łóżka, elegancko je zaścielił i postanowił wziąć poranny prysznic. Potem, oczywiście, przyszedł czas na skręta. Lex nie próbował nawet walczyć ze swoimi licznymi nałogami, po prostu je karmił.
Ubrał się się w czarny t-shirt i swoje ulubione czarne spodnie ze skórzanymi wstawkami. Planował wybrać się na plażę i trochę popracować (cholerny pracoholik), był już nawet w połowie spakowany, kiedy dotarło do niego, że przecież ktoś miał go dzisiaj odwiedzić. Sprawdził godzinę na telefonie - było dobrze po dwunastej, czyli nie zostało mu zbyt wiele czasu.
Zapomniał. Nie rozumiał, jak mógł zapomnieć.
Może to wina kaca mordercy, który męczył go od rana? Licho wie. Wczorajszą noc w większości pamiętał. Ostatecznie odwiedził starszego brata, nawet gdzieś razem poszli. Nie pamiętał jedynie, jak wylądował we własnym łóżko. O dziwo obudził się sam. Nieprawdopodobne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Studentka


Liczba postów : 10

Join date : 29/09/2016


PisanieTemat: Re: Apartament 114   Nie Paź 02, 2016 8:32 pm

Nieprawdopodobne, że obudził się sam? Bardziej nieprawdopodobne było to, że Michelle jednak nie szukała większych wymówek i postanowiła faktycznie do niego przyjść, dokładnie tak, jak się umówili. Uzbrojona w dużą butelkę wody gazowanej i swoje niesamowicie dokładne notatki, z duszą na ramieniu kierowała swoje nieduże kroki w stronę apartamentu Lexa. Podał jej w wiadomości swój adres, więc z telefonem w dłoni szukała na mapie domu psychologa. Mijając osiedlowy sklepik, postanowiła kupić coś słodkiego, nie chcąc wpadać do kogoś z wizytą z pustymi rękami; w tym wypadku najlepszym wyborem była biała czekolada, w końcu Kavanagh sam przyznał się wczoraj, że ją lubi. Cała blada z nerwów, stanęła w końcu przed drzwiami mieszkania Lexa. Zastanowiła się przez chwilę i spojrzała na zegarek: za chwilę miała wybić trzynasta, co oznaczało, że wyrobiła się w czasie bardzo dobrze. Wzięła głęboki wdech i zapukała, po czym utkwiła spojrzenie w drzwiach i czekała, aż psycholog otworzy, starając się zbytnio nie denerwować.

Mieli tylko omówić jej notatki.

Przecież jej nie zje.

Prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Psycholog kliniczny


Liczba postów : 28

Join date : 21/09/2016

Skąd : Limbo


PisanieTemat: Re: Apartament 114   Nie Paź 02, 2016 8:42 pm

Zjeść? Raczej nie zje. Wolał robić inne rzeczy.
Zamknął laptopa, przy którym siedział jeszcze chwilę wcześniej, po czym ruszył w stronę drzwi i je otworzył, zapraszając gestem Michelle do środka. Nie uśmiechnął się. Dobrze było ją widzieć, to prawda, ale on sam miał podły nastrój wynikający z jego wczorajszych szaleństw, a udawać zadowolonego na pewno nie zamierzał.
Gdy dziewczę (o ile) wślizgnęło się do środka, zakluczył drzwi i kiwnął głową w stronę sofy.
- Rozgość się, Allen, ale przede wszystkim uspokój - rzucił z namiastką uśmiechu, zatrzymując się przy jednej z kuchennych szafek. - Kawy, herbaty? Masz na coś ochotę? - Nie patrzył w jej stronę, szykował już dwa kubki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Studentka


Liczba postów : 10

Join date : 29/09/2016


PisanieTemat: Re: Apartament 114   Nie Paź 02, 2016 8:52 pm

Wślizgnęła się do środka, a co miała innego zrobić? Mruknęła ciche 'dzień dobry', ale nic więcej, jak zwykle mając problem z odzywaniem się, kiedy nikt nie pyta. Spojrzała na niego spłoszona, kiedy użył jej nazwiska. I to niby miało ją uspokoić? Na pewno pomyślał o niej, że jest jakaś dziwna. Albo że nie nadaje się na psychologa, co w sumie wiele osób mówiło. Albo że żałuje, że przyjął ją na praktyki czy zaprosił do siebie, żeby omówić jej notatki. Albo.. Dość tego! Ofuknęła samą siebie w myślach. Zamiast ją uspokoić, przyprawił ją o nerwowe, szybsze bicie serca, ale miało to swoje plusy, bo na jej twarzy w końcu pojawiły się jakieś kolory. Zgarnęła kosmyk włosów za ucho, ubolewając nad tym, że w takim pośpiechu splatała luźny warkocz, że teraz niewiele z niego zostało i wyglądała zapewne trochę niechlujnie z taką fryzurą. W ogóle wyglądała inaczej niż dzień wcześniej: miała na sobie luźne, jeansowe spodnie z jakże modnymi dziurami i koszulkę w czarno-białe, poziome pasy. Na ramiona zarzuciła tę samą kurtkę co wczoraj, ale teraz kurtka wisiała już na wieszaku. Podeszła do sofy i usiadła na niej, przyjmując typowo zamkniętą postawę.
- Uhm.. Poprosiłabym wodę gazowaną, jeśli masz. - odpowiedziała, skoro pytał. To nic, że bardzo cicho! Schyliła się nad plecakiem i wyjęła z niego białą czekoladę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Psycholog kliniczny


Liczba postów : 28

Join date : 21/09/2016

Skąd : Limbo


PisanieTemat: Re: Apartament 114   Nie Paź 02, 2016 9:00 pm

Nawet jeśli Lex miał Michelle za osobę niezrównoważoną, zamkniętą i kompletnie nienadającą się do zawodu, który zamierzała w przyszłości wykonywać, jak na razie nie wyrażał swojej opinii na głos. Gdy dziewczyna mu odpowiedziała, schował kubki, a zamiast nich wyjął zwykłe szklanki. Choć sam nie przepadał zbytnio za wodą gazowaną, miał w zapasie butelkę, bo Ivor zawsze truł mu o nią dupę, gdy wpadał w niezapowiedziane odwiedziny. Poza tym nadawała się do drinków.
Sobie nalał zwykłej niegazowanej. Wrócił do Allen i postawił przed nią szklankę. Na widok białej czekolady uniósł w zdziwieniu brew, a jego pochmurne oblicze odrobinę się rozjaśniło.
- To miłe z twojej strony - mruknął, starając się pohamować uśmiech. Czekolada! Do tego jego ulubiona - biała. Niby to taka drobna rzecz, a naprawdę cieszyła.
- Gdzie masz notatki? - Typowy Eugene: od razu przechodził do sedna sprawy, ale w końcu spotkali się dziś w celach czysto zawodowych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Studentka


Liczba postów : 10

Join date : 29/09/2016


PisanieTemat: Re: Apartament 114   Nie Paź 23, 2016 11:23 am

Jakby zapomniała, że przecież przyniosła wodę ze sobą.. Chociaż może to i lepiej. Mogłoby to być nieco niegrzeczne, gdyby odpowiedziała, że nic nie chce, bo ma swoje. Można byłoby posądzić ją o jakąś paranoję i strach, że chciałby ją otruć - choć tego akurat się nie bała. Raczej nie spodziewała się niczego złego z jego strony.

Ponownie schyliła się nad plecakiem i wyjęła z niego gruby, czarny koło-zeszyt z okładką ozdobioną malutkim, szarym serduszkiem. Otworzyła go i podsunęła Lexowi pod nos.
- Starałam się, żeby były jak najbardziej dokładne, w końcu czegoś mam się tutaj nauczyć. Jestem bardzo zaskoczona, choć może nie powinnam, ale wczoraj nauczyłam się więcej niż w ciągu dwóch lat studiów..! To niesamowite, jak dużo można się dowiedzieć, po prostu słuchając ludzi.. - Chyba poczuła się nieco pewniej, skoro tak się rozgadała. Oj, Allen, coś tu jest dziwnego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Psycholog kliniczny


Liczba postów : 28

Join date : 21/09/2016

Skąd : Limbo


PisanieTemat: Re: Apartament 114   Czw Paź 27, 2016 7:03 pm

Po Lexie można się było spodziewać właściwie wszystkiego, ale na pewno nie posuwał się do trucia swoich uczennic, jakkolwiek źle by to nie brzmiało. Może i miał czarne serce albo nie miał go wcale... Mniejsza. W każdym razie przede wszystkim był terapeutą i powinien dawać przykład.
Miał do czynienia z młodą dziewczyną, więc na widok serduszka bynajmniej nie zareagował. Otworzył śmiało podsunięty mu przed chwilą pod nos zeszyt i przejrzał dokładnie wszystko, co panna zdołała zanotować, a musiał przyznać, że było tego sporo. Czyli była pilna. Wręcz sumienna. Dobrze. Szkoda tylko, że brakowało jej wiary w siebie, ale przecież to rzecz do naprawienia.
Po chwili bez słowa oddał jej notes. Uniósł nieznacznie brew i wbił w Michelle czujne spojrzenie srebrnych, wilczych ślepi.
- Podoba mi się twój entuzjazm. To się ceni. A co do notatek... - Tu urwał, żeby łyknąć wody, bo miał ochotę. - Są dobre. - Taka pochwała z jego ust i tak była swego rodzaju dokonaniem. - Bardzo szczegółowe, ale, co ważniejsze... Ożywiłaś się, Allen. Nie możesz być taka zawsze? - Powinni rozmawiać o pracy, prawda? Tymczasem Kavanagh gładko skierował rozmowę z powrotem na osobę Michelle. Celowo, rzecz jasna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Studentka


Liczba postów : 10

Join date : 29/09/2016


PisanieTemat: Re: Apartament 114   Wto Lis 01, 2016 2:56 pm

Pochwalił jej notatki. Cóż, to na pewno było miłe - w końcu starała się zrobić je jak najlepiej, a on to docenił, choć wcale nie były mu one potrzebne. Pod wpływem pochwały na jej policzki wpełzło trochę koloru, w końcu nie była biała jak papier, szkoda, że nie na długo, bo zniknął, kiedy tylko zadał jej pytanie.
- Uhm.. Nie znam Cię za dobrze. Nie wiem jak zareagujesz, kiedy zachowam się inaczej.- wyjaśniła, nie chcąc nic więcej na ten temat mówić. Ale przecież on musiał widzieć, co się dzieje w jej głowie: nadal bała się, że zostanie wyśmiana. Albo że uzna ją za głupią. Pełna była obaw, a to rzucało się w oczy niesamowicie mocno. Nawet siedziała spięta, nerwowo bawiąc się własnymi palcami i już nie patrzyła na niego, a raczej gdzieś w podłogę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Psycholog kliniczny


Liczba postów : 28

Join date : 21/09/2016

Skąd : Limbo


PisanieTemat: Re: Apartament 114   Czw Lis 10, 2016 6:43 pm

Nie wyśmiałby jej. Lex nie oceniał. Sam w końcu uchodził za cholernego indywidualistę, może nawet samotnika. Poczucie humoru miał co prawda... specyficzne i na pewno nie był ciepłą osobą, ale jak już to zwróciłby jej po prostu uwagę. Liczył się profesjonalizm.
Teraz z kolei uśmiechnął się półgębkiem.
- Obawiasz się mojej reakcji? - odpowiedział, a właściwie rzucił pytaniem. Ze zwykłego spotkania w sprawie omówienia notatek zdawał się robić kolejną sesję. Ale to były tylko pozory, bo w gruncie rzeczy dobrze się bawił z tym zestresowanym dziewczęciem.
Sięgnął po kolejną kostkę czekolady. Uwielbiał w jaki sposób rozpływała się w ustach. Co tu dużo mówić, miał słabość do białej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Studentka


Liczba postów : 10

Join date : 29/09/2016


PisanieTemat: Re: Apartament 114   Sob Lis 12, 2016 6:45 pm

Popatrzyła na niego przez chwilę, niemal zieleniejąc na twarzy. Głupio jej tak było, ale co miała zrobić? Zastanowiła się i odezwała w końcu.
- Tak, obawiam się Twojej reakcji. - zaczęła niepewnie, w być może głupim odruchu szarpiąc końcówki własnych włosów. - Mamy spędzić trzy miesiące w swoim towarzystwie. Nie uważasz, że byłoby trochę nieswojo, gdybyśmy się od razu znielubili? - spytała, starając się już na niego nie patrzeć. Rany, jak trudno jej było wydusić z siebie te kilka słów.. Wiedziala, że znacznie lepiej czułaby się, gdyby chociaż kilka razy spotkała się z nim na neutralnym gruncie i poza kliniką, ba, pomimo dziwnego i bezsensownego lęku bardzo chciała spotkać się z nim w innych warunkach. Po prostu czuła, że mogłaby się z nim dogadać, kto wie, być może nawet mogła znaleźć w nim przyjaciela.

Ale i tak za żadne skarby nie powiedziałaby tego na głos - w końcu była aż za bardzo nieśmiała i lękliwa. A fakt, że Lex był bardzo przystojny naprawdę nie pomagał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Psycholog kliniczny


Liczba postów : 28

Join date : 21/09/2016

Skąd : Limbo


PisanieTemat: Re: Apartament 114   Sob Lis 26, 2016 10:33 pm

Fakt, że po raz pierwszy spotykali się tu, w jego mieszkaniu, na jego terenie, na pewno nie działał na korzyść  Michelle. Lexowi akurat było wszystko jedno, gdzie się znajdował i gdyby nie był wykształconym psychologiem pewnie nie pomyślałby nawet, że zapraszanie dziewczęcia do własnego lokum na pewno jej w otwarciu się przed nim nie pomoże.
- Masz słuszność. To nie byłoby ani trochę pomocne, niemniej wydaje mi się, że ciebie nie da się nie lubić. Gorzej ze mną. W końcu jestem podły, nieczuły, w dodatku niewychowany. Powinnaś się strzec, panienko - wymruczał, popijając wody ze szklanki i błyskając kłami w uśmiechu. Najśmieszniejsze w tym wszystkim było to, że chociaż mówił lekkim, nieco żartobliwym tonem, to wcale nie żartował. - Wiesz co jest najgorsze? Jestem od ciebie tylko kilka lat starszy i powinienem zachowywać się jak wzorowy nauczyciel, jak pieprzony profesjonalista, a ja... wcale nie chcę. Zdziwiona? Chciałbym po prostu z tobą porozmawiać. Zjeść z tobą czekoladę i zobaczyć, że wywołam na twej twarzy uśmiech. Chciałbym widzieć, jak dygoczesz, ale nie ze strachu, jak teraz. Powinnaś drżeć ze szczęścia. - Woah, poeta się znalazł! Tak, Kavanagh dalej mówił śmiertelnie poważnie. Dla niego ta dziewoja była zwyczajnie jedną z wielu. Pierwszą, którą miał uczyć, co prawda, ale kolejną dziewczyną - i nie mógł zaprzeczyć, że nie jest ładna, bo była śliczna. A on nie był ślepy. - Myślę, że na dziś wystarczy. Jutro postaraj się przyjść wcześniej, pokażę ci parę rzeczy. Jeśli chcesz, jesteś wolna. - Zawiesił na niej wilcze spojrzenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Studentka


Liczba postów : 10

Join date : 29/09/2016


PisanieTemat: Re: Apartament 114   Nie Lis 27, 2016 5:20 pm

Zastanowiła się przez chwilę, kiedy mówił o tym całym drżeniu, nie wiedząc o czym właściwie mówi i jak bardzo powinna go brać na serio. Musiało się to odmalować na jej twarzy, ale na szczęście wyraz ten szybko zniknął. Zagryzła wargę, starając się przemyśleć swoją wypowiedź. W końcu jednak zdecydowała się zaryzykować. Może zaplusuje u niego tą odrobiną odwagi, na jaką chciała się zdobyć?
- Nie wierzę, że jesteś taki zły jak sam siebie przedstawiasz. Ani trochę właściwie nie wydajesz mi się być zły. Ale to może wina tego, że Cię po prostu za dobrze nie znam. Wydaje mi się, że jako koledzy lepiej byśmy się porozumieli niż na relacji nauczyciel-uczeń. To jednak trudna relacja, a nas naprawdę wcale nie dzieli za dużo, jeśli o wiek chodzi. - Odezwała się cicho, a głos jej trochę drżał. A później powiedział, że wystarczy n dzisiaj.. akurat teraz, kiedy postanowiła podjąć się próby normalnej rozmowy.
- A jeśli zaproponuję, żebyśmy jakoś spedzili razem czas? To też dbanie o dobro pacjentów. Lepiej będą się czuli, jeśli będą widzieć nas wyluzowanych i normalnie rozmawiających niż jak będą widzieć taką kalekę społeczną jak ja. - Mruknęła jeszcze ciszej niż wcześniej, kompletnie nie wiedząc, co ją do tego pokusiło. Zgłupiała chyba.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Psycholog kliniczny


Liczba postów : 28

Join date : 21/09/2016

Skąd : Limbo


PisanieTemat: Re: Apartament 114   Nie Lis 27, 2016 9:39 pm

Piękna okładka potrafiła czasem wprowadzić w błąd. Często w błąd bardzo poważny, którego konsekwencje trudno byłoby przewidzieć. Tak poniekąd było w przypadku młodego Kavanagh - Alexander zdawał sobie sprawę z własnej aparycji. Ba, on nawet dbał, żeby prezentować się nie najgorzej, bo tego w końcu wymagał od niego jego zawód. Ale w środku, w jego sercu, wcale nie było tak kolorowo. Oczywiście w sensie metaforycznym. Lex był gburem, był egoistyczną szelmą i w jakimś stopniu nawet socjopatą. Przede wszystkim liczyło się jego własne szczęście czy raczej zaspokajanie zachcianek.
- Tak. Podoba mi się twój tok myślenia. - Odpowiedział. Nawet się uśmiechnął! - Co byś chciała porobić, Michelle? Wyjść do kina, przejść sie wzdłuż plaży, napić się? Co zwykle robisz, kiedy masz wolne popołudnie i nie siedzisz akurat z nosem w książkach? - Mężczyzna mówił całkiem pogodnym tonem. Chyba się trochę starał.
Wstał, po czym ruszył w kierunku komody.
- Zapalisz ze mną? Spokojnie, to nie tytoń, nic ci nie będzie - dodał w ramach... zachęty? Proponował jej trawę. Tak. Wyjął niewielkie pudełeczko ze skrętami i zapalniczkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Studentka


Liczba postów : 10

Join date : 29/09/2016


PisanieTemat: Re: Apartament 114   Nie Lis 27, 2016 11:58 pm

O, a to było niespodziewane. Ale odpuśćmy mu, najwyraźniej naprawdę nie miał pojęcia, jaki może być jej tok myślenia.. Ani jak bardzo zmagała się sama ze sobą, ażeby wypowiedzieć te kilka zdań.
- Hmm. - Mruknęła, zastanawiając się chwilę. - Właściwie kiedy mam wolną chwilę to i tak siedzę w książkach, tylko że wtedy zakładam jeszcze słuchawki. Ewentualnie rozmawiam na Skype z przyjaciółkami, mówiłam Ci o nich - jedna jest Polką, a druga Szwajcarką. - Wyjaśniła spokojnie, splatając palce drobnych dłoni ze sobą. Przechyliła nieco głowę, patrząc na niego z zaciekawieniem.
- Uhm.. Jesteś pewien? Bo nie chcę raczej mieć nic wspólnego z tytoniem. Jeśli zdecyduję się na zwierzaka, będzie to pies, a nie rak. Ale właściwie to nigdy nie paliłam, więc jeśli jesteś pewien, to czemu nie.. - Stwierdziła jakże pewnie. Taaa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Psycholog kliniczny


Liczba postów : 28

Join date : 21/09/2016

Skąd : Limbo


PisanieTemat: Re: Apartament 114   Pon Lis 28, 2016 6:43 pm

Ta jej naiwność była rozbrajająca. Żeby tylko! Lex pokusiłby się nawet o stwierdzenie, że ufność dziewczyny jest w pewien sposób urocza.
Wysłuchał krótkiej opowieści o zainteresowaniach Michelle - tak jak można się było spodziewać, książki, muzyka, jeszcze raz książki. Rozmowy z przyjaciółmi, ale wyjścia na dzikie ,,party'' już nie. W końcu miał do czynienia z niewinną dziewoją z porządnej rodziny. Chociaż tego przecież nie mógł wiedzieć.
Prawdziwie emocje Kavanagh jak zwykle pozostały ukryte pod maską obojętności. Chłopak może i miał ochotę wybuchnąć śmiechem i pogłaskać te jasne, mięciutkie kłaczki Michelle, ale nie mógł, bo to przecież zepsułoby mu wizerunek.
Poza tym właśnie namawiał ją do złego. Wypadało zachować powagę.
Inna sprawa, że gdyby była mądra, to by wiała gdzie pieprz rośnie.
Musiał przyznać, że ufność, jaką w nim pokładała, była w jakimś stopniu podniecająca.
Blondyn usiadł, ale nie na swoim poprzednim miejscu, a... tuż obok towarzyszki. Wyjął z papierośnicy pojedynczego skręta i go odpalił. Zaciągnął się dymem, przymrużył oczy, po czym spojrzał w błękitne patrzałki Michelle.
- Gotowa? - rzucił w eter, unosząc lekko brew w niemym pytaniu. Nie podał jej skręta ni zapalniczki, więc trudno było przewidzieć, co szykuje. Uśmiechnął się drapieżnie, niemal zachęcająco.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Studentka


Liczba postów : 10

Join date : 29/09/2016


PisanieTemat: Re: Apartament 114   Pon Gru 05, 2016 8:35 pm

Taki już jest świat: jedni są rozgarnięci, a inni naiwni. Na pewno Michelle nie była w tym osamotniona.. A nawet jeśli to przecież była w tym taka kochana i urocza, że z pewnością można jej to wybaczyć. No bo tylko spójrzmy na nią: małe, chude, blond włoski, przestraszone oczka.. Nie da się gniewać na taką istotkę, prawda? Nawet jeśli jest głupiutka i nie wie, że to, co jej właśnie zaproponowano, nieszczególnie jest legalne, a już tym bardziej nieszczególnie zalecane wśród młodych dziewcząt. Cóż, będzie musiała przekonać się o tym na własnej bladej skórze.

Spojrzała na niego niepewnie, nie wiedząc co właściwie powinna zrobić. Nie za bardzo zdawała sobie sprawę z tego, na co ją Lex namawiał, ale to przecież nie mogło być coś złego.. A przynajmniej tak pomyślała. Dlatego kiedy usiadł koło niej, zmobilizowała się jak mogła byleby tylko nie okazać zakłopotania. Starała się udawać, że czuje się całkowicie swobodnie, a że słaba z niej aktorka, psycholog z pewnością zauważył te nędzne próby. Oby tylko ich nie skomentował, bo się nam jeszcze dziewczątko zapadnie pod podłogę ze strachu, a sąsiedzi raczej nie byliby zadowoleni z jej nagłej wizyty.

Kiwnęła mu głową, zamiast odpowiedzieć na krótkie pytanie. Zgrywając pewną siebie, sięgnęła do papierośnicy i wyjęła zeń skręta, przyjrzała się mu krótko i rozejrzała za zapalniczką. Zlokalizowawszy ją na stoliku przed nimi, wzięła ją w tą swoją drobną łapkę i podpaliła koniec skręta. Teraz przyszedł czas na pójście przykładem Lexa i zaciągnięcie się dymem..

.. rozkaszlała się. Spojrzała na niego zdziwiona, z czerwonymi policzkami i łzami w oczach, ale zaraz złapała oddech i zzezowała zabawnie na skręta.

- O rany. Śmiesznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Psycholog kliniczny


Liczba postów : 28

Join date : 21/09/2016

Skąd : Limbo


PisanieTemat: Re: Apartament 114   Sro Gru 21, 2016 3:21 pm

Gdyby znali się dłużej. Gdyby znali się bliżej i mężczyzna wiedziałby, na co może sobie w stosunku do niej pozwolić, rozegrałby całą sytuację w nieco inny sposób.
Teraz tylko spoglądał na nią z nieodgadnionym wyrazem na bladym licu, zaciągając się co chwilę dymem i wypuszczając jego szare obłoczki.
Gdy panna się rozkaszlała, spojrzał na nią z udawaną dezaprobatą. Jakoś się powstrzymał, bo w końcu nie zabrał jej skręta z dłoni, a miał na to ochotę. Co z tego, że za moment i tak by jej go zwrócił.
- Nie tak. Wolniej. Spokojniej. Popatrz. - Zademonstrował jej, jak powinna się zachować, po czym posłał jej zachęcający uśmiech.
Jemu też było śmiesznie, ale nie z powodu działania narkotyku - to miało nastąpić dopiero za jakiś czas. Było mu śmiesznie obserwować Michelle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Apartament 114   

Powrót do góry Go down
 
Apartament 114
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» {Sun Tower} Apartament Tamira
» Apartament nr 78 [Kira i Ryouma]
» Budynek mieszkalny C, 5 piętro, apartament 5-2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Seagull Bay :: Sabine :: Złota Ulica-
Skocz do:  
Wymiana

BlackButlerStRussell
Vampire Knight
Wszelkie podobieństwa do miejsc, osób i wydarzeń jest całkowicie przypadkowe.
Administracja nie ponosi odpowiedzialności za obrazy używane przez użytkowników. Jeżeli obrazek jest niedozwolony, administracja go usunie.
Seagull Bay zostało opracowane i okodowane przez Sugę. Uprasza się o niekopiowanie żadnego z elementów forum.