IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Stary Magazyn

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Szemrany interes


Liczba postów : 37

Join date : 04/09/2016


PisanieTemat: Stary Magazyn   Sob Wrz 17, 2016 2:01 pm

Z pozoru opuszczony, zaniedbany magazyn, który znajduje się do tej "ukrytej", bardziej niedostępnej części dzielnicy.Jeśli tu trafiłeś, oznacza to, że albo szukasz kłopotów, albo robisz szemrane interesy, albo masz niewiarygodnego pecha do gubienia się.
Budynek jest bardzo rozległy. Na pierwszy rzut oka, wydaje się, że nikogo tam nie ma, jednakże kręci się tam od cholery szemranych typków, robiących za ochroniarzy zawartych wewnątrz rzeczy.
Jeśli jesteś zaproszony, robisz interesy z właścicielem budynku, bądź jesteś po prostu upoważniony do przebywania tutaj, "goryle" widząc dowód w postaci twojego identyfikatora, pozwolą Ci do środka wjechać/wejść.
Środek zawalony jest przez różne kartony, metalowe rury i skrzynie.
Nie chcesz wiedzieć jakie interesy robią tutaj różni, podejrzani ludzie.
Właścicielem tego wszystkiego jest Janusz Tratch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Przemytnik zwierząt


Liczba postów : 15

Join date : 04/09/2016


PisanieTemat: Re: Stary Magazyn   Sob Wrz 17, 2016 4:41 pm

Praca dla Tratcha nie była tak wymagająca, jak można było się tego spodziewać. Ostatnie trzy miesiące były wyjątkowo spokojne - żadnych zamówień, żadnych zadań, tylko wylegiwanie się na kanapie i okazjonalne spacery po okolicy. Ten sielankowy tryb życia powoli zaczął wchodzić jej w nawyk, sprawiając, że na jej twarzy pojawił się grymas niezadowolenia gdy tylko dowiedziała się o transporcie, który musiała przechwycić. Jeszcze mniej podobał jej się termin spotkania z szefem chcącym odebrać towar jeszcze tego samego dnia, co zmuszało ją do ruszenia tyłka i jak najszybszego załatwienia sprawy.
Wszystko szło po jej myśli. Dostawa była na czas, wszystkie klatki zmieściły się do bagażnika, a na dodatek miała całkiem spory zapas czasu, czyli mogła być spokojna. Ostatnią rzeczą, którą chciała doświadczyć był gniew Tratcha za jej spóźnienie. Mężczyzna nie był jeszcze całkowicie do niej przekonany, więc musiała starać się bardziej, żeby nie stracić posady i prawdopodobnie życia - to co wiedziała na temat interesów mężczyzny wcale nie działało jej na korzyść.
Zaparkowała w magazynie, co automatycznie zadziałało jak hasło "zawołać wszystkich goryli". Sposób w jaki została oblężona przez tych umięśnionych bez mózgów wywoływało u niej poczucie dyskomfortu, a sam fakt, że musiała grzebać w kieszeniach, aby znaleźć swój identyfikator nie pomagał jej się rozluźnić. Gdy tylko mężczyźni zobaczyli jej przepustkę, rozeszli się jakby dziewczyna przestała istnieć. Odetchnęła z ulgą, po czym zaczęła się rozglądać.
Jestem wcześniej... A on się spóźni... Świetnie...
Podeszła do bagażnika i otworzyła go. Szybko przeliczyła wszystkie zwierzęta, by jeszcze upewnić się czy wszystko gra. Złapała klatkę znajdującą się na samej górze i przeniosła ją w wyznaczone miejsce. Nie wiedziała po co staremu facetowi, który raczej gdzieś ma potrzeby tych istot, aż tyle towaru. Chciał je sprzedać? Zatrzymać? Nawet przez chwilę zastanawiała się, czy nie zatrzymać sobie jednego, ale nie mogła. Nie potrzebowała kłopotów i oskarżeń o oszustwo.
Pojedynczo wynosiła wszystkie klatki z bagażnika. Miała wystarczająco dużo czasu by się z tym nie śpieszyć, więc nie czuła stresu związanego z jej wolnym tempem 'pracy'. W końcu jej szef miał się spóźnić... Może nawet nie przyjść, tak więc zero stresu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Szemrany interes


Liczba postów : 37

Join date : 04/09/2016


PisanieTemat: Re: Stary Magazyn   Sob Wrz 17, 2016 5:19 pm

- Co taka piękność jak Ty, robi w takim miejscu jak to?

Wallace miał nietypowy talent do obrywania za interesy Ojca, w których jego udział był nie raz znikomy. Oczywiście jeśli chodzi o sprawy sądowe, Tratch zawsze wygrywał, nie musiał się martwić. Skorumpowani prawnicy, opłacony sędzia i adwokaci, którzy na sam widok zielonej karteczki z portfela mężczyzny zaczynali się ślinić i dostawać napadu niepohamowanej chciwości. Inną sprawą było też to, że ludzie Tratcha jak nikt inni potrafili zatuszować jakiekolwiek ślady zbrodni, a sam Tratch to istny mistrz psychologi, dyplomacji, wielki znawca prawa, nakazów i zakazów. Niestety, ale to wszystko trudno podpiąć do Wallacego. Niby bierze te wszystkie lekcje o sztuce negocjacji, charyzmy i innych duperelach, jednakże nie umie się tym tak doskonale posługiwać jak ojciec. Nic więc dziwnego, że przez niektóre swoje wypowiedzi prowokuje innych do dania mu w twarz. Przykładem jest mechanik, którego warsztat został zrównany z ziemią. Jak dobrze, że cały i zdrowy Wallace zdołał uciec temu psycholowi. W sumie cała sytuacja była bardzo an rękę Tratchowi, dodatkowa rzecz, którą można zmiażdżyć mechanika w sądzie.
Po udanej ucieczce natychmiast udał się do mieszkania. Minusem eleganckiego ubioru jest zdecydowanie to, że w tak gorący dzień, nie jesteś w stanie powiedzieć czy twoje spodnie są mokre od potu, czy po prostu się posikałeś. Pieprznął wszystko na podłogę i bez chwili zastanowienia wskoczył pod prysznic. Po całej tej ceremonii odświeżania się, postanowił ubrać coś luźniejszego. Padło na czarne spodnie i T-shirt w tym samym kolorze. Jak gdyby nigdy nic usiadł na kanapie i zaczął się odprężać oglądając ulubiony program o pieniądzach. Wtem rozrywkę przerwał telefon. Był to ojciec Wallacego. Mówiąc w skrócie, staremu Tratchowi trafił się jakiś interes, że niby kolejny burdel do kupienia, jednakże w tym samym czasie przemytnik zwierząt ma się stawić z nowym towarem. Wallace więc ma za zadanie ruszyć dupę i nadzorować pracę przemytnika. Plus Wallace ma wybrać sobie jakieś zwierzątko, tak ot dla szpanu. W końcu jego ojciec ma Lamparta, lwa i tygrysa, to czemu Wallace nie mógłby posiadać czegoś cenniejszego od tych kilku psów obronnych?
Zmarnowany udał się do magazynu. Bardzo mocno nie chciało mu się tam jechać, było za gorąco. Przyjechał trochę przed czasem, jednakże kiedy udało mu się znaleźć furgonetkę ze zwierzętami, był punktualnie. Postanowił się poprzyglądać, w końcu przemytnik był cholernie dobry w wybieraniu tych najlepszych zwierząt. Psy Wallacego były skłonne zabić każdego napotkanego osobnika, oprócz niego samego. Silne, wierne i odważne, o to w tym chodzi.
Przyczaił się za górą kartonów, a kolejno ukrył się i ukradkiem zerkał na pracownika zza furgonetki.
Oczy mu rozbłysły na widok czarnowłosej, zgrabnej dziewczyny, która wyjmowała z samochodu kolejne klatki z towarem. Uśmiechnął się szeroko i poczuł przypływ pewności siebie.
Oparł się swobodnie o samochód i ostentacyjnie się jej przyglądał oczekując jakiejkolwiek odpowiedzi na swoją odzywkę. A raczej pytanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Przemytnik zwierząt


Liczba postów : 15

Join date : 04/09/2016


PisanieTemat: Re: Stary Magazyn   Sob Wrz 17, 2016 6:02 pm

Wszystko szło jej sprawnie, mimo całkiem wolnego tempa. Nie minęło 10 minut, gdy połowa klatek znalazła się w wyznaczonym miejscu. Może przenoszenie tych zwierząt szłoby jej szybciej, gdyby nie próbowała głaskać każdego jednego pupilka. Miała słabość do zwierząt, prawdopodobnie po matce, niestety jej własny dom nie był wystarczająco duży, a ten w którym obecnie mieszkała należał do Tratcha. Nie wiedziała, czy mogła przyprowadzić zwierzaka nie do swojego domu. Niby mogła go o to spytać, jednak ta wizja wydawała jej się wyjątkowo nierealna. Ona miał ważniejsze sprawy na głowie niż zachcianki jakiejś laski, a ona miała ochotę zatrzymać swoją głowę.
Właśnie brała do rąk kolejną klatkę, kiedy usłyszała czyjś głos. Odwróciła się w stronę chłopaka i zlustrowała go wzrokiem. Powoli zaczynała mieć dość tych wszystkich spojrzeń, rzucanych przez ludzi z tego biznesu. Tak, nie często spotykała inne kobiety pracujące w podobnym zawodzie, ale to nie był powód, żeby się na nią ostentacyjnie gapić. Właśnie tego nie lubiła w swojej pracy najbardziej. Tych częstych, oczywistych spojrzeń innych. Nie ważne gdzie była, nie ważne jakie zadanie wykonywała, wszyscy mieli jakąś pilną potrzebę wbijania w nią swojego wzroku, powodując u niej olbrzymi dyskomfort.
- Stara się nie przywalić takim jak ty. - Przewróciła oczami, odkładając na ziemię klatkę, którą trzymała. Chłopak wyglądał na kilka lat starszego od niej, co oznaczało, że albo był w tym biznesie nowy, albo siedział w nim już dobre kilka lat. W ogóle jakim prawem on śmiał się jej czepiać? To ona w tym momencie była odpowiedzialna za wszystko co działo się w pobliżu tej furgonetki, a on, jako zwykły ochroniarz, powinien pilnować swoich spraw.
- To chyba oczywiste, że pracuję. Może ty też powinieneś. Czy wszyscy tutejsi goryle są tacy nierozgarnięci? - To pytanie nie było skierowane do niego, po prostu mówiła do siebie. Właściwie to od momentu, w którym odezwała się po raz pierwszy, nawet na niego nie spojrzała. Miała gdzieś co robił i co mówił, dopóki nie przeszkadzał jej w robocie. Z drugiej strony jeśli i tak olewał swoją pracę, to mógł pomóc w wynoszeniu tych klatek, ale najwyraźniej oprócz rozumu brakowało mu też kultury.
Wreszcie wzięła ostatniego zwierzaka i odłożyła go obok reszty. Zdjęła rękawiczki i włożyła je do tylnej kieszeni swoich spodenek. Kucnęła obok klatki z małym serwalem i lekko pogłaskała go po pyszczku, wzrokiem sprawdzając czy wszystko się zgadza - 27 klatek, tak jak powinno być.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Szemrany interes


Liczba postów : 37

Join date : 04/09/2016


PisanieTemat: Re: Stary Magazyn   Sob Wrz 17, 2016 6:20 pm

- Oj, oj, jaka niegrzeczna! - Podśmiewał się delikatnie patrząc na to, z jaką zaradnością przenosi kolejne klatki. Nie chciał jej pomagać, brudzenie sobie rąk od klatek ze zwierzakami to ostatnia rzecz na którą teraz miał ochotę. Zlustrował ją uważnie. Dość niska, jednak nogi to ci ona miała ładne i zgrabne. Ładna, dobra figura ciała, długie, zadbane włosy i bystre, szmaragdowe oczy.
- Nie powiedziałbym że pracujesz dla takiej gnidy jaką jest Tratch. - mlasnął. Zmarszczył brwi i pokręcił główką. Z pewnością, ta dziewczyna jest na końcu listy osób, które mogłyby być zatrudnione w tak trudnym i bezlitosnym biznesie.
- Musisz być albo bardzo dobra w przemycaniu, albo bardzo dobra w łóżku. - Z reguły właśnie dlatego Wielki Janusz Tratch zatrudniał kobiety. Albo były ty jego kochanki, albo osoby utalentowane. Rzadko kiedy brał do roboty babę, która od tak się zgłosiła, że ma ochotę porobić interesy. Kobieta w pracy to albo jakiś polecony talent, albo chwilowa zabawka Janusza - proste. Mimo uszczypliwego komentarza miał w duchu nadzieję, że jego ojciec nie zabrał sobie i tej dziewczyny. Ostatnimi czasy kręciły się tutaj ze dwie takie śliczne blondyneczki w wieku Wallacego, jednakże każda z nich była własnością Tratcha. Mimo zafascynowania chłopaka, nie mógł do nich zarywać, brzydził się na samą myśl, że wcześniej to ciało dotykał jego ojciec. Fuj.
- Kto wie, może ze swoimi uwagami awansujesz na kierownika? I tak masz lepszą pracę od ochroniarza. - Z udawanym podziwem przyglądał się 27 zapakowanym klatkom.
- A cóż takiego nam przywiozłaś?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Przemytnik zwierząt


Liczba postów : 15

Join date : 04/09/2016


PisanieTemat: Re: Stary Magazyn   Sob Wrz 17, 2016 6:59 pm

Dotyk miękkiego futerka zwierzaka był taki przyjemny. Tak bardzo chciała wpakować go z powrotem do bagażnika i zabrać ze sobą. Jakim wspaniałym uczuciem musi być przytulanie takiego delikatnego stworzonka podczas zasypiania, ulepszona wersja pluszaka. Taka mocno ulepszona.
Powoli wstała i spojrzała na bruneta wzrokiem mówiącym "ciągle tu jesteś?". Jego towarzystwo nie było jej do niczego potrzebne, tylko powoli zaczynał wyprowadzać ją z równowagi swoimi komentarzami. Wiedziała, że musi się pilnować, bo nie do końca wiedziała z kim rozmawia, ale miała pewne przeczucie - uderzy go w twarz zanim transakcja się zakończy. Ten styl bycia, chłopak emanował pewnością siebie, według Vee trochę przesadzoną, działał jej na nerwy. Ona pracowała jak uczciwy człowiek, jeśli w tym biznesie to możliwe, a on stał i patrzył się jakby nigdy wcześniej nie widział żywej dziewczyny.
- Słuchaj, nie wiem czego ode mnie chcesz, ale lepiej dla ciebie, żebyś mi nie przeszkadzał. Tutaj dorośli ludzie robią interesy, więc lepiej idź patrzeć czy nikt nie kradnie własności Tratcha, bo może się to dla ciebie skończyć. - Sama nie nazwałaby swojego szefa gnidą. Może manipulował ludźmi, może był jakimś socjopatą - mimo wszystko załatwił jej pracę, dał dach nad głową, tylko przez zapewnienia jakiegoś innego chłopaka, który nawet nie miał wysokiej pozycji. Nigdy nie zastanawiała się czemu Tratch dał jej wszystko od tak, nawet nie chciała o tym myśleć. Poleciał na jej tyłek? Na twarz?
Kto wie?
Nie ona i niech tak zostanie.
- Ja w przeciwieństwie do ciebie nie musiałam nikomu wchodzić do łóżka, żeby tutaj być. - Co jak co, ale Wallace nie wyglądał na silnego ochroniarza i zamiast "pracować", nieudolnie starał się zaimponować dziewczynie. Tyle wystarczyło by Vanessa mogła uznać go za raczej marnego pracownika.
- Czyżbyś nie znał tych zwierzątek? - Spojrzała na niego z udawaną litością i skrzyżowała ręce. - Między innymi serwal, biały lew i panda wielka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Szemrany interes


Liczba postów : 37

Join date : 04/09/2016


PisanieTemat: Re: Stary Magazyn   Sob Wrz 17, 2016 7:10 pm

- Interesy, co? - Parsknął pod nosem. Starał się jednak zachować znikome opanowanie. Dobrze mu się wydawało, dziewczyna nie miała pojęcia z kim właśnie rozmawia. Ależ czuł się cudownie, tylko czekał kiedy jednym słowem wymaluje jej zaskoczenie na twarzyczce. Jak na razie jednak, postanowił zostać "gorylem Tratcha".
- Łoł! Nie za mocne słowa na taką uroczą dziewczynkę? - Jej dość uszczypliwa odzywka co prawda wywołała u niego lekkie obrzydzenie na samą myśl spania ze swoim ojcem, jednakże bardziej bawiło go, w jak bardzo podbramkowej sytuacji jest dziewczyna. Szczerze mówiąc, to równie dobrze na jego miejscu mógł stać Wielki Janusz Tratch. Jedno słowo za dużo i już traci wszystko. Cóż...
- Od rozpoznawania zwierząt jesteś TY. - Uśmiechnął się cynicznie i rzucił okiem na świecące za kratkami ślepia poszczególnych stworzeń.
- Świetnie, biorę lwa. - Powiedział bez najmniejszych emocji. Szybko i jednym ciągiem. W dodatku przerwał jej w pół słowa, jakby był niesamowicie pewny siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Przemytnik zwierząt


Liczba postów : 15

Join date : 04/09/2016


PisanieTemat: Re: Stary Magazyn   Sob Wrz 17, 2016 7:34 pm

Bardzo mocno zaczął działać jej na nerwy. Już zaczęła zastanawiać się kiedy przyjedzie Tratch, weźmie zwierzaka i w końcu będzie mogła pojechać do domu, z dala od tego księciunia z tupetem większym od mózgu.
- Jeszcze raz nazwij mnie uroczą, a nie wyjdziesz stąd żywy. - Delikatnie zacisnęła pięści. Niewiele brakowało by doprowadził ją do momentu, w którym nie będzie w stanie dłużej wytrzymać. Gdyby tylko wiedziała z kim rozmawia, na pewno by tego nie powiedziała. Oczywiście nie przeprosiłaby za to co powiedziała wcześniej, ale przynajmniej nie wkopywałaby się dalej. Jeszcze zostało jej trochę rozsądku.
- A TY jesteś od pilnowania, a nie startowania do kogoś ponad twoje możliwości. - Uśmiechnęła się uroczo. Jeszcze chwila, dasz radę Vee, uspokój się.
- Słucham? Coś ci się chyba pomyliło, te zwierzęta są dla Tratcha. - Wyglądała na zdezorientowaną - bo w sumie taka była. To było zbyt dziwne, żeby zwykły ochroniarz powiedział coś takiego. Co jeśli on nie był ochroniarzem. Przygryzła dolną wargę, przestępując z nogi na nogę. Dawno nie czuła takiego stresu. Prawdopodobnie właśnie straciła pracę, dom i życie.
Brawo Vee.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Szemrany interes


Liczba postów : 37

Join date : 04/09/2016


PisanieTemat: Re: Stary Magazyn   Sob Wrz 17, 2016 7:50 pm

Wtem głośno się zaśmiał. Z poczatku trudno mu było się opanować, jednak po głębokim wdechu popatrzył na nią unosząc brwi ku górze
- Ponad moje możliwości? - Patrzył na nią z wyrazem, jakoby coś takiego jak możliwości, dla niego nie istniało. W sumie to miał po części rację - osoba powiązana z Tratchem mogła mieć władzę Absolutną, którą ograniczałyby tylko dwie osoby: Bóg i Janusz Tratch.
- No właśnie! - W jednej chwili z cynicznego, zachęcającego do dania mu w twarz wyrazu przybrał uroczy, niewinny uśmiech.
- Ojciec nie przyjdzie. Biorę lwa. - Stwierdził przybierając bardziej poważny wyraz twarzy. Sprawiał wrażenie poważnego, pewnego siebie mężczyzny, który uwielbia sobie żartować ze... Wszystkiego.
- Zaskoczona co? - Wtedy uśmiechnął się dość... Ciepło, sympatycznie, a cyniczny wyraz nie był odczuwalny, przynajmniej nie w tak wielkim stopniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Przemytnik zwierząt


Liczba postów : 15

Join date : 04/09/2016


PisanieTemat: Re: Stary Magazyn   Sob Wrz 17, 2016 8:24 pm

Ciągle nie wiedziała co się dzieje. Czuła się jak ofiara bardzo kiepskiego żartu z serii ukrytych kamer - to była bardziej optymistyczna wersja tego co właśnie się stało. Ona, Vanessa Cornelia Rabbit Sunflower, właśnie kilka razy obraziła syna swojego szefa. Równie dobrze mogła zawiązać sobie oczy i skoczyć z klifu, mając nadzieję, że miejscem jej lądowania nie są szpiczaste skały, które bez problemu zmieniłby ją w szaszłyk. Tak właśnie potoczyła się ta rozmowa. Ona mogła tylko mieć nadzieję na przeżycie dzisiejszej nocy. Zaczęła w myślach obmyślać strategię przetrwania kolejnych 24 godzin, modląc się by Wall nie był zadufanym synalkiem tatusia.
Przełknęła ślinę i wzięła klatkę z lwem do rąk, położyła ją obok chłopaka i odeszła kilka kroków.
- Trochę - powiedziała cicho. Nie spodziewała się takiego obrotu akcji, ba, chyba wolałaby, żeby chłopak okazał się niewyżytym ochroniarzem. Przynajmniej miałaby jakiekolwiek szanse na wydostanie się z kłopotów, a tak, była na jego łasce lub niełasce.
Wyciągnęła rękę w jego stronę, czekając na swoją zapłatę. Mogło mu się to wydać trochę bezczelne, ponieważ nawet na niego nie spojrzała. Tylko dlatego, iż bała się teraz spojrzeć w oczy Januszowi Juniorowi. Nigdy nie spodziewała się zwykłej transakcji, z sekundy na sekundę zmieniającej się w może ostatni dzień jej życia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Szemrany interes


Liczba postów : 37

Join date : 04/09/2016


PisanieTemat: Re: Stary Magazyn   Sob Wrz 17, 2016 8:39 pm

- Hehe, aż tak się mnie boisz? - Nawet nie spojrzał na klatkę z lwem, jego cała uwaga skupiona była na wystraszonej dziewczynie. - A raczej... Mojego ojca. Nie dziwię Ci się. - Dodał. Mimo, że dziewczyna powoli się oddalała, ten podchodził do niej coraz bliżej, działało to na niego jak magnez.
- Nie dziwię Ci się, mój ojciec i ja jesteśmy strasznymi ludźmi bez skrupułów! - Teatralnie westchnął i z udawanym smutkiem spojrzał w niebo. Zaraz jednak opóźnił głowę i aż się zatrząsł ze śmiechu, który w sobie dusił, żeby przypadkiem nie doprowadzić dziewczyn do zawału. Czuł niesamowitą satysfakcję z cofającej się dziewczyny, która ze strachem w oczach myślała w tym momencie o wielu rzeczach. W momencie kiedy wylądowała na ścianie magazynu, Wallace jakby w końcu zauważył, że wyciąga dłoń po ustaloną stawkę.
- Właśnie, właśnie! Nie zapominajmy o interesach! - Stał kilka kroków przed nią. Sprawnie wyciągnął z kieszeni plik zielonych banknotów, których jednak jej od tak nie wręczył. Oparł się o ścianę, tak że jego ręka znajdowała się niewiele nad głową dziewczyny. Jego twarz była tuż przy jej uchu. Ręka w której trzymał pieniądze złapała za jej dłoń.
- Zawsze możesz dostać premię~♥ - Dwuznacznie szepnął jej do ucha.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Przemytnik zwierząt


Liczba postów : 15

Join date : 04/09/2016


PisanieTemat: Re: Stary Magazyn   Sob Wrz 17, 2016 10:21 pm

- Nie boję się ciebie. - Jej głos zdradzał całą jej niepewność. Mówiła cicho, trochę się trzęsła, a jej drobne ręce były zaciśnięte w piąstki. Nie z gniewu, lecz zdenerwowania, które coraz szybciej przejmowało kontrolę nad jej ciałem. Powoli stawiała kroki do tyłu, chcąc utrzymać ten sam dystans między nią a chłopakiem. Nie czuła się pewnie, tym bardziej gdy on powoli się do niej zbliżał. Cała ta sytuacja doprowadziła ją do poważnych myśli na temat tych interesów. Od początku swojej 'kariery' nie przeżyła takiego stresu, jak w ciągu ostatnich kilkunastu minut  - nie było to ani zdrowe, ani przez nią pożądane.
- Odsuń się. - Chciała zabrzmieć pewnie, lecz głos jej się załamał, gdy tylko jej plecy dotknęły zimnej ściany. Nie lubiła gdy ktoś miał nad nią kontrolę, a to właśnie się działo. Wallace przyparł ją do ściany i nie wyglądał jakby chciał ją wypuścić. Wzrok wbiła w jego klatkę piersiową, nie miała zamiaru dać mu tej satysfakcji, którą odczułby patrząc w jej oczy. Poczuła jego oddech na swoim policzku. Delikatny dreszcz przeszedł przez jej ciało, wywołując gęsią skórkę. Gdy złapał ją za rękę, delikatnie, ale stanowczo, wzięła blik banknotów i powoli schowała go do kieszeni kurtki. Tym razem spojrzała mu w oczy. Chwilę utrzymywała z nim kontakt wzrokowy po czym wzięła głęboki wdech i wypuściła powietrze ustami, starając się opanować emocje.
- Ty na pewno dostaniesz swoją - powiedziała przygryzając dolną wargę. Położyła dłonie na jego klatce piersiowej, delikatnie go od siebie odsuwając, ale nie zrywając kontaktu wzrokowego. Przysunęła swoją twarz do jego twarzy, a gdy już zamknął oczy...
Walnęła go w twarz z liścia, najmocniej jak potrafiła. Wykorzystała jego zdziwienie, żeby przemknąć obok, po czym wsiadła do samochodu.
- Mam nadzieję, że nigdy więcej się nie spotkamy - rzuciła szybko, zanim odpaliła i wyjechała z magazynu.
Co za dzień. Tylko się powiesić.


[z.t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Szemrany interes


Liczba postów : 37

Join date : 04/09/2016


PisanieTemat: Re: Stary Magazyn   Sro Wrz 21, 2016 6:09 pm

- Masz Tupet... - Cicho stwierdził śledząc oczami odjeżdżającą dziewczynę. Z zadziornym uśmieszkiem próbował przeanalizować całą sytuację. Jeszcze chwilę temu prawie zetknął się z nią ustami, aż tu nagle stoi sam z obitym polikiem. Delikatnie zbadał podrażnione miejsce dłonią. Nie bolało... Aż tak. Piekący, rozgrzany policzek, oby nie było siniaka, siłę w rączce to wbrew pozorom ma każda kobieta, kiedy przychodzi do dania facetowi w twarz.
- ... Panno Sunflower. - Dodał po chwili. Nie był do końca pewny jak się zwie, w końcu zamiast dokładnie przeczytać jej kartotekę, tylko rzucił okiem na nazwisko.
- Panie Trath, jechać za nią?
- Po jaką cholerę, durniu? - Parsknął pod nosem i rzucił niepochlebne spojrzenie w kierunku stojącego obok ochroniarza.
- No bo co ma se baba pozwalać! Szefowi w mordę dała więc-
- Więc co, durniu? - Przerwał mu. Spoważniał w jednej chwili. Mężczyzna natychmiast się wycofał z dyskusji. Tratch ma zawsze rację.
- Pakuj lwa do mojego samochodu. - Jak szybko powiedział,tak szybko osiłek rzucił się na wielką klatkę i w niecałą minutę udało mu się wszystko dobrze zapakować do furgonetki chłopaka. Wallace nie często z niej korzysta, praktycznie tylko wtedy, kiedy ma odebrać coś dużego i ciężkiego, jak np białe lwiątko z magazynu.
- A teraz won! Nie ma Cię! - Rzucił na pożegnanie i szybciutko opuścił magazyn.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Stary Magazyn   

Powrót do góry Go down
 
Stary Magazyn
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Dawny magazyn
» Opuszczony Magazyn.
» Magazyn DOGS.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Seagull Bay :: Ivory :: Kręte aleje-
Skocz do:  
Wymiana

BlackButlerStRussell
Vampire Knight
Wszelkie podobieństwa do miejsc, osób i wydarzeń jest całkowicie przypadkowe.
Administracja nie ponosi odpowiedzialności za obrazy używane przez użytkowników. Jeżeli obrazek jest niedozwolony, administracja go usunie.
Seagull Bay zostało opracowane i okodowane przez Sugę. Uprasza się o niekopiowanie żadnego z elementów forum.