IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Plac Morski

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość

avatar
Uczennica


Liczba postów : 103

Join date : 28/08/2016


PisanieTemat: Plac Morski   Pon Wrz 05, 2016 4:31 pm

Cóż mogę tu powiedzieć. Zwykły plac, większa i bardziej pusta przestrzeń, gdzie można posiedzieć, spotkać się. Większych zastosowań toto nie ma. Aha, płyty w centralnej części są koloru morskiego, ale nie do końca wiadomo, czy to tylko dlatego ten plac został tak nazwany.

_________________
{#9999ff}
Theme / Voice / Psyche
___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://seagullbay.forumpolish.com

avatar
Szemrany interes


Liczba postów : 37

Join date : 04/09/2016


PisanieTemat: Re: Plac Morski   Pon Wrz 05, 2016 7:05 pm

- ...And I'll be dying in ma city~ - Nucił cicho pod nosem. Wallace nie miał w zwyczaju śpiewania, czy "szpanu na głos", ale odkąd jakaś lasia z uczelni zaczęła się jarać jego wokalem, ten ostentacyjnie zaczynał nucić sobie pod nosem, kiedy tylko jakąś Panienkę widział. Średnio go nazwać jakimś High Quality Playboyem, jednakże bycie kobieciarzem to taki jeden z jego większych celi. lol. Ale ambitny, tylko pogratulować wysokich wymagań wobec siebie. Pieprzyć studia, pieprzyć pracę, pieprzyć rodzinę, ZOSTAŃ KOBIECIARZEM! Dla Walla to takie małe motto. Właściwie to Playboy to jego któreś z 50 innych imion... Wśród nich są takie stanowiska jak: Janusz, Gangsta, Henry, Euzebiusz, kochampieniądze.png, Pieniądze, Janusz, Tratch, Pieniądze, Synek Tratcha, Chriszczian, Pieniądze... I tym podobne.
Co do śpiewu - głos to on ci ma ładny, ale śpiewa tak średnio... No nie fałszuje, ale szału nie ma, staniki nie latają... Na razie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczennica


Liczba postów : 103

Join date : 28/08/2016


PisanieTemat: Re: Plac Morski   Wto Wrz 06, 2016 4:31 pm

Ostatnio temperatura na dworze daje o sobie znać, co także odbija się na Sudze. Bo słoneczko grzeje mocniej niż zwykle, więc musi ona ochraniać się jeszcze bardziej niż zwykle, a co za tym idzie - przed każdym wyjściem powinna nakładać na siebie litry kremów przeciw opalaniu. I to całkiem mocny filtr. Dlatego też taki rytuał nakładania na siebie "drugiej skóry", jak to ujmuje jej mama (jej mama w ogóle opisuje Sugę bardzo nielekarsko, bo też mówi, że jej ciuchy to tak naprawdę skóra, a postać Sugi pod nimi to jest ta Suga wewnętrzna. Za każdym nie rozumie tego, ale przypomina sobie, że mama przed zostaniem lekarzem chciała zostać poetką i wciąż tę poezję lubi, więc pewnie co jakiś czas się jej tak rzuci), a czego sama dziewczyna nie lubi. Tak więc zanim opuściła swą małą norkę, musiała dokładnie, ale to dokładnie wysmarować się niemal na biało, żeby wyglądać jeszcze bardziej jak zjawa. Ubrała się więc w jasny podkoszulek, założyła na to rozpiętą koszulę w kratkę i ubrała długie do kostek legginsy. Starała się jak najjaśniejszego koloru, który okazał się taki dość pomarańczowy. Pospiesznie przypięła grzywkę spinkami i nałożyła czarną czapkę z daszkiem, bo innej nie miała. I tak dziwnie ubrana wyleciała, żeby pobiec do szpitala zanieść jakieś dokumenty, których zapomniał ojciec, a musi je dzisiaj złożyć. Wsiadła do autobusu i wysiadła przy Czarnej Dziurze.
Tylko dlatego, że jej ojciec nie odbierał telefonu, więc albo miał spotkanie, albo miał operację, albo po prostu znowu nie wziął telefonu ze sobą. Tego ostatniego nie mogła zbytnio być pewna, ponieważ nie pamięta, żeby jego płytka (jest dość sporawy, czego Suga nie może zbytnio znieść) leżała na stole w salono-kuchnio-przedpokoju. Z rezygnacją więc uznała, że wysiądzie na Placu Morskim i chociaż przez chwilę posiedzi na świeżym powietrzu, bo nie wie, kiedy będzie mogła wyjść. Nienawidziła gorąca, więc miała nadzieję, że ojciec zaraz będzie szybko dostępny. Co jakiś czas więc do niego puszczała sygnał, ale ten nie odbierał. Obstawiała, że jednak miał operację. Westchnęła ciężko. Miała w ręku teczkę z telefonem i nie wzięła żadnej torebki czy plecaka. Bo po co.
Stała tak na tym placu, zastanawiając się, dlaczego w sumie tu sterczy, skoro sam fakt wyjścia na dwór nie będzie jakiś wydatniejszy, jak będzie stała w upał na placu, na którym dosłownie, prócz ławeczek, nic nie było. Do jej uszu jednak doszło nucenie, które było... całkiem. Jak to by stwierdziła, dupy nie urywa, ale do posłuchania. Próbowała się dyskretnie jakoś odwrócić do osobnika, który owe dźwięki z siebie wydawał, jednocześnie nie zwracając na siebie uwagi, bo totalnie władowałaby się w niezręczną sytuację. A tego cholernie by nie chciała.

_________________
{#9999ff}
Theme / Voice / Psyche
___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://seagullbay.forumpolish.com

avatar
Szemrany interes


Liczba postów : 37

Join date : 04/09/2016


PisanieTemat: Re: Plac Morski   Wto Wrz 06, 2016 7:12 pm

Raz dwa trzy, zaczepiona zostaniesz... TY!
Nie miał zbyt dużego wyboru. Jakaś długonoga Pani Profesor cholera wie czego, ważne że za stara. Włosy zbite w kok, serio? Jeszcze ta miniówa? Może jakieś 30 lat temu wyglądałaby kusząco. Po przeciwnej stronie jakaś dzika czika. Patrzysz, szpilki. Co prawda w takim nieprzyjemnym, zbyt neonowym odcieniu czerwieni, ale ujdzie, bo nogi ładne, zgrabne. Gładkie, dobrze nawilżone kremem, ale odcień skóry trochę taki... No nie przepadał za opalonymi dziewczynami. Ale nogi ładne, no najs. Spódniczkę to ci ona miała skórzaną, czarną, ale ostra miniówa, bo każdy detal jej tyłka się na niej odciskał. Wyżej miała coś w rodzaju gorsetu, co prawda w panterkę, ale dekolt miała łany, trzeba przyznać. Miała co pokazać. Już miał się oblizać kiedy zobaczył jej twarz... Brwi rysowane od szklanki, rzęsy posklejane tuszem, pudroworóżowa szminka ostro wychodząca za obręb ust i ogromny pieprzyk pod nosem zrobiony henną czy cholera wie czym. Jako że Wallace nie był wyznawcą powiedzonka "Nie ważne jaki potwór, byleby miał otwór", szybko odwrócił od paszczura wzrok i zatrzymał go na pierwszym lepszym przechodniu.
Oh Shiet!
Dla tej Panienki legginsy w panterkę z paszczą lamparta na dupie nie były stworzone. W pewnym momencie nie mógł powiedzieć, czy ona ma te spodnie wypchane poduszkami, czy po prostu jest puszysta. W dodatku ta bluzka siateczka... Nie, nie, nie! Makijaż jak u poprzedniej! Szybko, co robić?
Obie nawiązały z nim kontakt wzrokowy. O nie, nie, nie. One się na niego patrzą.
To znaczy tylko jedno...
Znaczy kilka rzeczy.
Albo wpierdziel, albo podrywanko.
NIE, NIE, NIE.
Szybko! Coś cza wymyślić.
Pani nauczycielka, czy raczej cholera-wie-kto-w-miniówie zniknęła z pola widzenia! Mógłby podejść i udawać, że jest jej uczniem, a później udawałby że ją z kimś pomylił.
I tu pojawia się trzecia osoba!
Szybko zauważył, że stoi niedaleko jakaś... Jakiś ktoś.
Czapka z daszkiem, za bardzo nie ogarniał kto to, bo trudno powiedzieć, ma czapkę i jest niski. *Zerk na ubranie*. Tak, po figurze widać, że lasia.
Proszę, wszystko tylko żeby nie jakiś paszczur... Gwałtownie położył jej rękę na ramieniu i przybliżył się do jej ucha.
- Cześć, kochanie~ - Szepnął. Przybrał jak najseksowniejszy ton, który udało mu się w sobie znaleźć. Jedyne, co mu przychodziło do głowy to jeszcze "Oh Shiet Waddup?" i "Uważaj na Ojcowiznę Śmieciu"... Jak dobrze że umie jeszcze trochę myśleć.
- Ah~ Najpierw zgubiłem się w tej dzielnicy, a teraz jeszcze w twoich oczach! - Zagrodził jej drogę i nieco się od niej odsunął, jednak dłoń nadal trzymała jej delikatne, małe ramię. Zrobił minę takiego smutnego szczeniaczka (a przynajmniej próbował) i smutno westchnął. A tak swoją drogą, to teksty na podryw ma tandetne.
- Pomożesz mi odnaleźć drogę, skarbie~? - Lekko wystawił wargę, zupełnie jak małe dzieci kiedy próbują wymusić płacz. Lol.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczennica


Liczba postów : 103

Join date : 28/08/2016


PisanieTemat: Re: Plac Morski   Wto Wrz 06, 2016 7:50 pm

Była zbyt przejęta faktem, że ojciec wysłał ją w największy skwar, żeby dostarczyła dokumenty, a ona jak ostatni palant stwierdziła, że sobie wyjdzie na plac i poczeka, bo przecież on nie odbiera telefonu. Znaczy, samo posunięcie, żeby nie wchodzić do szpitala, było dobrym posunięciem, bo chociaż starała się być przykładną córką dyrektora, która jest bardzo dobra i w ogóle, i zamierza kiedyś ten ośrodek odziedziczyć, to niezbyt przepadała za takim wpadaniem bez powodu do szpitala. Tak wiecie, w odwiedzinki. Oczywiście robiła to, robiła, tylko niezbyt często. Głównie z powodu swojej wciąż nieco paranoicznej przezorności, jak i poczuciu, że skoro nie jest pielęgniarką, to jej obecność nie jest obowiązkowa, chociaż też i nie jest zbędna. Tak więc jej wycieczki do pracy rodziców sprowadzały się w dziewięćdziesięciu procentach w dostarczaniu i odbieraniu różnych rzeczy. Nie żeby jej to przeszkadzało, Suga ogólnie lubiła wychodzić na dwór, tylko niekoniecznie wtedy, kiedy słońce dawało jak mogło. Ale cóż poradzić.
W ogóle więc nie zauważyła, że jakiś delikwent, lowelas z Wygwizdowa, tak ogląda się za panienkami jak pies za szynką. Tak właściwie, to tak się zamyśliła, że nie skojarzyła, iż ten głos, którego chciała dyskretnie podsłuchać, już sobie zniknął. I nie zdawała sobie sprawy z tego, że ten casanova od siedmiu nieszczęść jest jego właścicielem. O nie, nawet nie oglądała się za ludźmi, na których zwykle co jakiś czas zerkała. Teraz zapomniała o bożym świecie i jedynie ściskała w rękach teczkę, której zapomniał jej szanowny ojczulek. Zastanawiała się przez chwilę, czy może mama nie ma jakiejś przerwy w zmianach i może podjechałaby, żeby odebrać te dokumenciki od niej, a ona by sobie pojechała w spokoju do domku. Jednakże ta myśl szybko gdzieś utonęła w natłoku innych, niektórych całkowicie niezwiązanych z obecną jej sytuacją, czasem nawet po prostu wkraczających w strefę śnienia na jawie.
Aż nagle poczuła, jak ktoś gwałtownie łapie ją za ramię. Automatycznie zesztywniała, poprzedzając to delikatnym drgnięciem i odruchowym zaciśnięciem palców na teczce. Gwałtownie wypuściła z siebie powietrze przez nos, po czym nieco powolnym ruchem nasunęła nieco niżej daszek swojej czapki. Mniej więcej tak, żeby nie było aż tak widać jej oczu. Powoli, powolutku opuściła rękę, zupełnie jakby obawiała się jego reakcji na jej ruch. Nie odwróciła nawet do niego głowy, co więcej - wbiła wzrok w ziemię przed sobą. A zaraz na jego butach, bowiem ten jeszcze stanął przed nią. Pospiesznie w myślach wyliczyła wszystkie możliwe sytuacje, jakie mogą z tego wyniknąć, przeplatając to nerwowymi przypomnieniami dla siebie, że pod żadnym pozorem nie powinna się ani odzywać, ani podnosić wzroku, bo doskonale wiedziała, że wtedy utrzyma z nim kontakt wzrokowy, którego potem nie będzie mogła zerwać.
Najgorsze było to, że cały czas przy tym trzymał ją za ramię. Przygryzła nerwowo wargę, zastanawiając się, jak się z tej całej sytuacji ładnie wymigać, a jak nie ładnie, to chociaż po prostu wymigać. Wewnętrznie strasznie panikowała, chociaż nie mogła przyznać, że jeszcze się to jej nie zdarzało. Zaczepki, znaczy się. Zdarzało się i to wielokrotnie, chociaż stara się niczego nie roztrząsać. Wzięła telefon i ponownie wybrała numer do ojca, puszczając sygnał na dwie sekundy, po czym przełożyła telefon do drugiej ręki, tej z teczką. Miała ochotę odwrócić od niego głowę, ale to mogło sprawić wrażenie, że ostentacyjnie go ignoruje. A to mogło go poirytować, mógł się poczuć znieważony, a nie po prostu zignorowany. Tak więc trwała ze swoim wzrokiem utkwionym w jego butach, chociaż starała się utrzymywać, że widzi tam tylko i wyłącznie fragment płyty. Chociaż może powinna mu powiedzieć wprost, że nie jest zainteresowana? Tylko weź ją najpierw zmuś do mówienia...

_________________
{#9999ff}
Theme / Voice / Psyche
___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://seagullbay.forumpolish.com

avatar
Szemrany interes


Liczba postów : 37

Join date : 04/09/2016


PisanieTemat: Re: Plac Morski   Pią Wrz 09, 2016 10:55 pm

- Ale to urocze! Taka nieśmiała! - Ciekawość go zżerała jak owa osóbka wygląda, jak brzmi jej głos, ile ma lat i jak bardzo mocno jest zakochana w Januszu Tratchu (nie jest).
- Co, kwiatuszku~? - Wtem hop-siup! Czapeczka dziewczyny znalazła się w dłoni Wallacego.
- Haha! Masz ładne oczy. Lel. - Wtem z przyjaznego, delikatnego, ładnego chłopca stał się psotnym, zabierającym czapki chłopcem. Trzymał jej czapeczkę wysoko w górze, a na jego twarzyczce malował się cyniczny uśmieszek. Szaro-fioletowe oczy wpatrywały się w jej lekko zarumienioną twarzyczkę.
- Oddam, kiedy ty powiesz mi jak się nazywasz, kochanie. - Z ogromną satysfakcją przyglądał się jej reakcji i czekał tylko kiedy zacznie z nią iście ciekawy dialog, który najpewniej będzie wyglądał bardzo ciekawie. Ona zacznie się drzeć, że ją napastują, a on stchórzy i zacznie przepraszać. Niby taki gangster, a woli się nie narażać zbytnio... Jeszcze wiele przed nim. Całe życie praktycznie... Żeby wielki Janusz Tratch (a właściwie jego syn) poszedł siedzieć za napastowanie jakiejś dziewczynki? Już większy szacun gdyby poszedł siedzieć za te wszystkie brudne interesy! A tak to narobi sobie wstydu i ojciec będzie zażenowany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczennica


Liczba postów : 103

Join date : 28/08/2016


PisanieTemat: Re: Plac Morski   Sob Wrz 10, 2016 2:00 pm

Zamierzała go jeszcze tak sobie ignorować i w tym czasie rozmyślać o czymś w miarę miłym, tym bardziej próbując stłumić chęć odwrócenia od niego głowy. Jednakże miała wtedy świadomość, że mogło to być dość kiepskie wyjście z sytuacji, bo on będzie chciał jeszcze bardziej zwrócić jej uwagę. Próbowała oczami wyobraźni narysować u jego stóp ładne kwiatki, potem wyczarować łąkę, byle tylko facet się odczepił i dotarło do niego, że Suga nie jest i nie będzie zainteresowana jego osobą, a co więcej, Suga nie jest dobra w poznawanie nowych ludzi. Kolejny argument za tym, żeby tylko dać jej spokój, mnie by bardzo przekonywał, tylko dlaczego nie jego? Sytuacja pogorszyła się w momencie, kiedy poczuła, jak jej czapka zmienia swoje położenia z "głowy Sugi" na "w ręku dziwnego i natrętnego pana". Na początku nie dotarła do niej ta świadomość, że straciła swoje nakrycie czerepu, ale potem to w nią uderzyło na tyle mocno, że drgnęła i odruchowo wyciągnęła rękę do góry.
Zorientowała się, że teraz patrzy prosto w jego twarz. W jego dziwne oczy, które w jakiś sposób przypominały jej kolor fioletowy. Soczewki? Taka dziwna uroda? Cholera wie. Wykrzywiony ryj w cyniczny grymas w jednej strony irytował Sugę, ale z drugiej strony ją przerażał i chciała jak najszybciej opuścić ten plac. Przeklinała własnego ojca za zapominalstwo i brak rozgarnięcia w najbardziej wymagających tego chwilach, a swojej matki za to, że telefon traktowała czasem jak... Nie traktowała swojego telefonu w ogóle (kiedyś znalazła go między słoikami z cukrem i przyprawami oraz do dziś nie wiadomo, dlaczego tam się znalazł). Patrzyła prosto na chłopaka, chłopak prosto na nią, a dziewczyna czuła, jak powoli jej uszy robią się ciepłe. Zawsze zaczynała rumieńce od czerwonych uszu, a dopiero potem było widać, jak bardzo jej skóra jest łatwa do zaczerwienienia. Jednak bynajmniej nie był to rumieniec spowodowany zauroczeniem tym panem. O nie, nie dałaby nikomu tak pomyśleć. Było gorąco, a jeszcze zaczęło rosnąć w niej zdenerwowanie.
- Proszę oddać mi czapkę - wydusiła z siebie w końcu, kiedy w jakimś stopniu odzyskała głos. A raczej zebrała sił na tyle, żeby się odezwać. Cały czas wpatrywała się prosto w niego i nie potrafiła zerwać kontaktu wzrokowego. Co ciekawe, jej czerwonawe oczka w ogóle nie wyrażały... niczego. Raczej jakby patrzyła na niego, bo niezbyt miała innego wyboru, co w sumie było prawdą. Cały czas trzymała swoją rękę wysoko w górze, po czym ją opuściła, wyciągając ją raczej do chłopaka. Podkreślała, że ona oczekuje dobrowolnego oddania jej nakrycia, a ona będzie mogła w spokoju uciec do szpitala, żeby w końcu oddać te pieprzone dokumenty. Już pomijała fakt, że chłopak miał dziwny sposób wyrażania się. Kto normalny rzuca po komplemencie "lel"? Nie zamierzała się przedstawiać, bo nie zamierzała go już kiedykolwiek widzieć. Byłaby przeszczęśliwa, jakby nie musiała tych oczu już oglądać.
Odruchowo zacisnęła palce na telefonie i teczce jeszcze bardziej, a także drgnęły jej wargi. Oznaczało to, że stres od środka ją pożera, bo co ona ma zrobić? Nie była osobą lękliwą, ale takie sytuacje wyprowadzały ją z równowagi, powodowały mocny dyskomfort i w ogóle. Zdarzało się jej być już zaczepianą, ale nie pod tym względem. W sensie, nikt nie próbował jej zbytnio podrywać.
Podrapała się wolną ręką po tyle głowy, po czym ponownie wyciągnęła do niego rękę. Nie zamierzała skakać, nie zamierzała się przed nim upokarzać.

_________________
{#9999ff}
Theme / Voice / Psyche
___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://seagullbay.forumpolish.com

avatar
Szemrany interes


Liczba postów : 37

Join date : 04/09/2016


PisanieTemat: Re: Plac Morski   Sob Wrz 10, 2016 2:38 pm

- Oddam, kiedy ty powiesz mi jak się nazywasz, kochanie. - Powtórzył. Nie miał najmniejszego zamiaru oddawać jej tej czapki, nawet gdyby przed nim uklękła i zaczęła się tarzać na ziemi, nie bardzo miał ochotę na upokarzanie jej. Nie teraz, bo w sumie nie podpadła mu na tyle, żeby wydawać jej jakieś bzdurne polecenia. W tym momencie miał jeden cel - nawiązać z nią jakąś rozmowę. Ot tak, dla zabawy, w końcu ileż można siedzieć w domu i pić kolejną kawę?
- Oj no nie każę Ci przecież się tarzać! - Kolejno wykonał kilka kroków w tył, żeby jakoś zmusić ją do podążania za nim. Stanie na placu pełnym karyn i droczenie się dziewczynie jakoś do siebie za bardzo nie pasowało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczennica


Liczba postów : 103

Join date : 28/08/2016


PisanieTemat: Re: Plac Morski   Pon Wrz 12, 2016 4:08 pm

Tarzać mi się nie każesz, ale po cholerę ci moja czapka i moje imię? Są spore szanse, że nie będziemy już musieli się nawzajem oglądać, a to jest niemal pewne, jeżeli mieszkasz poza tym miastem. A jeśli mieszkasz... Dopóki nie przychodzisz do mojego szpitala, dopóty raczej się nie spotkamy. Ale inna sprawa - kto powiedział, że będę chciała kiedykolwiek jeszcze zamienić z tobą więcej niż ewentualne powitanie? Twój sposób mówienia jest dziwny, kojarzy się z nastolatkami w okresie dojrzewania, które powtarzają w kółko te same memy. Już nie wspomnę, że wyglądasz jak typ spod ciemnej gwiazdy, chyba że to tak specjalnie, żebyś wyglądał groźnie i ponętnie. W takim razie wyglądasz dla mnie tylko groźnie i przechodzenie od razu do rzeczy nie wróży szybkiego znalezienia laski. Starała się nie przewrócić oczami. I wciąż jakoś okazać małe zainteresowanie na tyle, żeby się odczepił. Problem był jedynie taki, że wcale nie chciał się odczepić. Co gorsza, wyglądało na to, że z niewiadomych dla niej przyczyn bardzo chciał wymusić na niej rozmowę. Westchnęła cicho.
- Suga. - odpowiedziała cicho, niestety za cicho, żeby mógł usłyszeć. Przechyliła się nieco na lewo i zawiązała ręce na piersi. Cały czas patrzyła prosto na niego. - Nazywam się Suga. Bardzo proszę mi teraz oddać czapkę. - Dodałaby pewnie jeszcze jakieś słowo w stylu "szybko" albo "natychmiast", ale uznała, że jeszcze może to skomplikować i tak absurdalną sytuację, w jakiej się znalazła. Czuła się dosłownie jak w podstawówce, gdzie chłopcy specjalnie dokuczali dziewczynkom, żeby te zwróciły na nich uwagę. Albo, jeszcze lepiej, dokuczali im bez wyraźniejszego powodu. Tacy to są najgorsi, ale nie powie przecież tego na głos. Znaczy, każda osoba, która zaczepia innych bez wyraźniejszego powodu i celu, jest dla niej irytująca i poniekąd przerażająca, bo Suga, jak już wspomniałam, nie umie w znajomości. Dlatego liczy, że po prostu ktoś zignoruje ją i przejdzie dalej.
Ale nie. Stoi właśnie na środku placu Morskiego, bo komuś się zachciało zabrać jej czapkę i bawią się teraz w fanty. Czy cholera wie co. Nie to, że była poirytowana, ale czy naprawdę to musiało być konieczne? Takie samo pytanie zadawała sobie za każdym razem, kiedy ktoś postanowił ją kulturalnie zaczepić. Nie miała na szczęście tego zaszczytu bycia pytaną o ulubiony klub sportowy czy poglądy polityczne, za co dziękowała czemukolwiek, co tym światem kierowało. Gdyby miała takowe doświadczenie, pewnie jeszcze bardziej skłonna by była do siedzenia potulnie w domku, gdzie wścibskie promienie słoneczne nie będą jej aż tak doskwierać.
Mógłbyś mi oddać tę czapkę. Ładnie proszę.

_________________
{#9999ff}
Theme / Voice / Psyche
___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://seagullbay.forumpolish.com

avatar
Szemrany interes


Liczba postów : 37

Join date : 04/09/2016


PisanieTemat: Re: Plac Morski   Pią Wrz 16, 2016 6:38 pm

Wallace wielce dumny z rezygnacji dziewczyny, tylko pokwitował to szerokim uśmiechem. To już kolejny raz, kiedy udało mu się coś osiągnąć bez pomocy Ojca! Podrzucił delikatnie czapeczkę i sprawnym ruchem schował ją za swoimi plecami.
- Awww~! No widzisz, można! Grzeczna Dziewczynka, a teraz... - Wtem doszedł go jakiś świst nie dalej jak metr od jego głowy.
TRATCH!
Szybko przeanalizował sytuację. Przy głowie przeleciała mu metalowa rurka, która z hukiem wylądowała na środku placu. Rzucił ją Brzydki, gruby i stary Typek, któremu Wallace nieźle dokopał w interesach i wraz z ojcem odebrali mu warsztat samochodowy. Szybko obrócił się w jego kierunku. Nie dobrze, typek oprócz tej metalowej rury miał kombinerki, jakieś klucze Francuskie i wiatrówkę. Wiatrówkę.
TRATCH, GNIDO!
- A teraz uciekam. - Czapkę nasunął jej na głowę i zapieprzał przed siebie, aż się kurzyło, tak wywijał swoimi długimi jak szczudła girami. Nie oglądając się za siebie, nie patrząc na lewo dyszącego ze złości mężczyznę.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

avatar
Uczennica


Liczba postów : 103

Join date : 28/08/2016


PisanieTemat: Re: Plac Morski   Sob Wrz 17, 2016 9:36 am

- Grzeczną dziewczynką możesz nazywać sobie kogo tam chcesz, ale ja sobie czegoś takiego nie życzę. - powiedziała spokojnie, jeszcze bardziej w głowie skreślając tego amanta. Właściwie na swojej liście potencjalnych znajomych zakreśliła go na czerwono z adnotacją, że na niego powinna uważać. Obserwowała, jak jej czapka podskakuje, a potem jest schowana za jego plecami. Tym razem nawet nie chciała ukrywać swojego przewrotu oczami, chociaż to lekkie poirytowanie wciąż miała zduszone w sobie. Miała delikatną ochotę uderzyć go w twarz za ten głupawy uśmiech, który wypłynął na jego twarzy po tym, jak spełniła jego prośbę. Jakiś fetyszysta musi być, skoro taka pierdoła sprawiła mu radość i jeszcze nie chciał mi tego odpuścić. - Miałeś mi ją oddać, kiedy się przedstawię. - Chciała już wyciągnąć ponownie do niego rękę, kiedy usłyszała świst, przez co gwałtownie się cofnęła.
Usłyszała jakiś ryk. Czy tam krzyk. Odwróciła się w kierunku źródła i... zamarła. Zdarzało się jej być świadkiem nieco bardziej radykalnych utarczek między mieszkańcami, ale nigdy nie widziała, żeby ktoś rzucał rurkami, posiadał przy sobie tyle narzędzi i w biały dzień chodził z wiatrówką. Poczuła, jak przez chwilę więdnie jej ciało, rozejrzała się pospiesznie w poszukiwaniu jakiejś kryjówki, jakiegoś dobrego miejsca ucieczki, ale przecież była na placu. Całkowicie odsłonięta. Tratch? Chwila moment, skąd ja mogę znać to nazwisko? Ze strachu już chyba sobie dorabiam wszystko. Znowu spojrzała na chłopaka, który zdawał się orientować w całej tej sytuacji. Co gorsza, zdawał się znać tego jegomościa, który wygląda, jakby miał zaraz się na niego rzucić. Zakreślacz w głowie Sugi automatycznie dodał pierdyliard wykrzykników wokół wyglądu tego pana. Będzie wybornie, jak nie będzie już musiała go spotykać. Cholera wie, kto się może jeszcze pojawić.
Ale odzyskała swoją czapkę. Została jej dosłownie wciśnięta w głowę, po on zaczął uciekać. Popatrzyła jeszcze tylko chwilę, jak ten dziwny gość za nim biegnie, dzierżąc wszystkie narzędzia potencjalnej zbrodni. Mrugnęła parę razy, spojrzała na swoje ręce - trzymaną teczkę i dzwoniący telefon. Dzwoniący telefon! Natychmiast go odebrała, bo dzwonił jej ojciec. Wydawał się przez słuchawkę bardzo zakłopotany i mieszał angielski z japońskim, co znaczyło, że zobaczył ilość połączeń nieodebranych przez córkę i domyśla się, jak bardzo musiała być poirytowana. Albo wręcz przeciwnie, nie jest poirytowana, lecz będzie mu to wytykać. Suga pamięta, Suga będzie przypominać.
- Spokojnie, już jadę. Jestem na Placu Morskim. Jest okropnie gorąco, tak tylko wspomnę. - Przeszła płynnie na japoński i odpowiadała spokojnie. Postanowiła oddalić się spokojnie, starając się nie rozmyślać o tym, co przed chwilą się stało. I najlepiej znaleźć w autobusie miejsce siedzące...

//ZT//

_________________
{#9999ff}
Theme / Voice / Psyche
___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://seagullbay.forumpolish.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Plac Morski   

Powrót do góry Go down
 
Plac Morski
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Plac zabaw nieopodal głównej ulicy.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Seagull Bay :: Ross :: Czarna Dziura-
Skocz do:  
Wymiana

BlackButlerStRussell
Vampire Knight
Wszelkie podobieństwa do miejsc, osób i wydarzeń jest całkowicie przypadkowe.
Administracja nie ponosi odpowiedzialności za obrazy używane przez użytkowników. Jeżeli obrazek jest niedozwolony, administracja go usunie.
Seagull Bay zostało opracowane i okodowane przez Sugę. Uprasza się o niekopiowanie żadnego z elementów forum.